Wakacyjna lista planów

Wakacyjna lista planów

Surykatury

Dzień dobry,
witam serdecznie.

Parę dni temu skończył się rok szkolny, chociaż nie oszukujmy się - przez ostatnie miesiące wszyscy uczyliśmy się mniej intensywnie, dlatego datę tę w większości należy wziąć dosyć symbolicznie. Przed nami, uczniami dwa miesiące przerwy od szkolnych ławek, dlatego być może warto wykorzystać nadchodzący czas choć trochę lepiej niż grając/oglądając seriale z przerwami na siusiu i spanko? 

Jestem osobą zdezorganizowaną, łatwo gubiącą się w swoich myślach i planach, dlatego myślę, że w moim przypadku dobrym pomysłem jest poczynienie jakiś konkretniejszych planów czy chociaż zbioru pomysłów w temacie tego, jak można spędzić najbliższe tygodnie. Wam również to polecam! Jak powszechnie wiadomo - dużo łatwiej jest manipulować własnymi myślami niż zapisanym tekstem i tak z "pójdę na siłownie" może powstać "pobiegnę na przystanek", a "zasadzę warzywa w ogrodzie" przemieni się w "skoszę trawnik" - to zjawisko znamy chyba wszyscy. Naszym największym wrogiem w tym przypadku jest tzw. prokrastynacja, czyli zwlekanie, przekładanie wszystkiego na później, jednak z pomocą przychodzi nam nasza własna duma, która nie pozwoli złamać danego przez nas słowa, dlatego warto swoimi planami podzielić się z kimś innym, z kimś, na czyim zdaniu nam zależy. Dlatego dzisiaj tu jestem.

Nadrobię zaległości z matematyki, fizyki, angielskiego i niemieckiego.

W mojej szkole zdalna edukacja wyglądała dosyć... niepoprawnie. Lekcje z matematyki polegały na  wspólnym czytaniu podręcznika, niemiecki odbywał się raz na parę tygodni, a fizyki w ogóle nie było... a warto zaznaczyć, że jestem na profilu matematyczno-fizycznym. Jedynie angielski odbywał się w pełni zgodnie z założeniami, jednak przez moje własne lenistwo materiały przerabiałam dosyć pobieżnie.

Wakacje są idealnym czasem na nadrobienie zaległości w szkole. Są do dwa miesiące, w których nie przerabiamy nowego materiału i w zdecydowanej większości nie pracujemy psychicznie. Warto poświęcić choć godzinę dziennie na przyłożenie się do przedmiotów, z których planujemy napisać maturę, z których mamy zaliczenie, bądź po prostu które nas interesują.

Przyłożę się do nauki norweskiego.

W momencie, kiedy dowiedziałam się, że nie wszyscy ludzie świata mówią w języku polskim (a było to całkiem dawno), moim wielkim marzeniem było władać przynajmniej kilkoma językami, jednak jak to bywa - byłam osobą mającą tzw. słomiany zapał. Na początku tego roku wyposażyłam się w podręcznik języka norweskiego. Niestety, ale w roku szkolnym nie miałam zbytnio czasu się z niego uczyć - priorytetem była realizacja programu edukacyjnego. Teraz, kiedy mam czasu chciałabym poświęcić norweskiemu więcej mojej uwagi.

Od dawna moją szczególną uwagę przyciągają języki germańskie (jak i tamtejsza kultura), chociaż moim zdecydowanym faworytem jest język norweski i jego brzmienie, które można porównać z melodyjnym śpiewem ptaków bądź odgłosami opitych wikingów z zatkanym nosem - jak kto woli. Moim marzeniem jest pewnego dnia pojechać do tej ojczyzny sera i zobaczyć te wszystkie, wspaniałe widoki, które dotychczas mogłam podziwiać jedynie na obrazkach.

Obraz autorstwa Christiana Klein z Pixabay.

Będę regularnie prowadziła Instagrama (oraz bloga).

Chyba nic nie zabija zasięgów tak, jak brak aktywności. Na blogu nie jest to dla mnie duży problem - piszę wtedy, kiedy mam jakąś myśl, którą chciałabym się podzielić, chociaż nie ukrywam, że chciałabym prowadzić Surykatury regularnie, aby się, że tak to nazwę, nie odzwyczaić. Z Instagramem natomiast sprawa ma się tak, że zależy mi na tym, aby moje posty docierały do jak największego grona odbiorców, co wcale nie jest takie łatwe. Głównie publikuję rysunki i malunki, a więc przygotowanie ich zajmuje mi godziny... i dobrze, lubię to robić. Z drugiej jednak strony regularna publikacja ich nakłada pewnego rodzaju presję, z którą chciałabym walczyć.

Spędzę dużo czasu na zewnątrz.

Żyjemy w takich czasach, że naprawdę nie trudno zasiedzieć się w domu, kiedy całkowicie pochłonięci jesteśmy obowiązkami czy medialnymi przyjemnościami. Warto jednak się w tym wszystkim nie zatracić - są wakacje! Mimo, że wielu z nas w tym roku nigdzie nie wyjedzie, warto pamiętać o tym, że równie przyjemnie można spędzić czas w parku, lesie, nad okoliczną rzeką czy jeziorem. Bywa, że zapominam o tej możliwości...

Krakowiaki wyjdźcie na pole, a reszto Polski i świata - na dwór i doceńcie swoją okolicę. Pozwolę sobie zacytować słowa Mikołaja Kopernika:

Podróżowaniem poniża się dary natury.
Czy się zgadzam z tym stwierdzeniem? Nie do końca, ale to nie ważne. Warto chociaż chwilę pomedytować nad tym stwierdzeniem.

Popracuję nad swoim charakterem.

Jest to kolejny punkt, który mogę polecić każdemu. Nikt nie jest idealny i zastanawiając się choć chwilę, z pewnością znajdziemy aspekty, nad którymi mogliśmy popracować. Być może jesteś niecierpliwy? Albo notorycznie spóźniasz się? Za dużo leniuchujesz? Wakacje to dobry czas na popracowanie z samym sobą. Na pewno doprowadzi to do lepszego zrozumienia swojej psychiki i organizmu, ale również otocznia.

Surykatury
Zdjęcie które wykonałam i obrobiłam dwa lata temu. Mam wrażenie, że znacząco poprawiłam swoje i tak znikome umiejętności fotografowania - taka niezwiązana z tematem ciekawostka. ;)

Mam nadzieję, że udało mi się Was nieco zainspirować. Życzę miłych wakacji,
Jula

Oscar Howe, Mazuha Hokshina - zanim Ameryka została tak nazwana

Oscar Howe, Mazuha Hokshina - zanim Ameryka została tak nazwana


Children at Play

Oscar Howe (Mazuha Hokshina) (1915-1983)


- artysta pochodzący z plemienia Dakota urodzony w Dakocie Południowej, znany szczególnie za przyczyną swoich temperowych i kazeinowych obrazów.

OSCAR HOWEOSCAR HOWE

? | portret artysty

Oscar Howe urodził się w 1915 roku w rezerwacie Crow Creek Sioux w Joe Creek w Dakocie Południowej. Jego rdzenne imię brzmi Mazuha Hokshina, co oznacza Kupiec (ang. Trader Boy). Jego talent artystyczny został wcześnie dostrzeżony, gdy artysta miał zaledwie 7 lat. W latach 1933-38 kształcił się w programie artystycznym Dorothy Dunn w Santa Fe Indian School. W 2040 South Dakota Artists Project wysłało go do Fort Sill Indian Art Center w Lawton w Oklahomie, aby studiował techniki malowania muralu u Olle'go Nordmark. Wówczas na zlecenie wykonywał malowidła ścienne w budynkach federalnych, a czasem również w lokalnych budynkach publicznych. Po kilku latach pracy i służbie w armii podczas II Wojny Światowej, w 1952 roku Howe zdobył tytuł licencjacki na Dakota Wesleyan University i magisterski na University of Oklahoma w 1954 roku.

OSCAR HOWEOSCAR HOWE

Sioux Mourning Rider | Chief & Scout

W latach 50. porzucił styl pochodzący z Indian School w Santa Fe na rzecz bardziej abstrakcyjnego i osobistego sposobu malowania. Pracując głównie w kazeinie i gwaszu na ciężkim papierze akwarelowym, Howe rozwinął swój dojrzały styl do 1960 roku. Charakteryzuje się on jasnym kolorem, dynamicznym ruchem i nieskazitelną linią.

OSCAR HOWEOSCAR HOWEOSCAR HOWE

Fleeing a Massacre | | Blizzard Bath

W latach 30. i podczas Wielkiego Kryzysu Howe zatrudniony był przez Works Progress Administration w Południowej Dakocie. Namalował wówczas zestaw murali dla miejskiego audytorium w Mobridge i mural w kopule Carnegie Library w Mitchell w Południowej Dakocie.

W 1957 roku Howe został profesorem sztuki na University of South Dakota w Vermillion w Dakocie Południowej. Uczył tam do 1983 roku.

OSCAR HOWEOSCAR HOWEOSCAR HOWE

| ? | Ritual Figure

Teksty i artykuły dotyczące sztuki współczesnej Indian Ameryki Północnej często przypisują Howe wpływ na rozwój sztuki współczesnej w społeczności indiańskiej. W 1958 roku został odrzucony z pokazu sztuki indiańskiej w Muzeum Philbrook, ponieważ jego praca nie spełniała kryteriów tradycyjnego stylu indiańskiego. Howe wówczas wystosował protest, który doprowadził do akceptacji abstrakcji w owej społeczności.

Are we to be held back forever with one phase of Indian painting that is the most common way? Are we to be herded like a bunch of sheep, with no right for individualism, dictated to as the Indian has always been, put on reservations and treated like a child and only the White Man know what is best for him... but one could easily turn to become a social protest painter. I only hope the Art World will not be one more contributor to holding us in chains.

OSCAR HOWEOSCAR HOWE

Sioux Seed Player | Callling on Wakan Tanka

W ciągu swojej 41-letniej kariery Oscar Howe zdobył wiele nagród. Jego prace były pokazywane na całym świecie, w tym w Paryżu, we Francji i Londynie, w Anglii. Pełna lista nagród otrzymanych przez Oscara Howe.


Inni artyści omówieni na blogu. Brakujące tytuły obrazów zostaną uzupełnione niebawem.
Pozdrawiam serdecznie i życzę miłego wieczoru,
Jula

Kolejne 3 (prawie) losowe filmy

Kolejne 3 (prawie) losowe filmy


Dzień dobry,
witam serdecznie. 

Dzisiaj przychodzę z wpisem o nieco innej, lecz ciągle wpasowującej się w profil bloga, tematyce. Przedstawię kolejne trzy filmy, które uważam za warte obejrzenia. Przy okazji ostatniego posta o kinematografii napisałam o produkcjach Ex Machina, Droga do El Dorado i Kontakt >klik<
Tym razem będą filmy, które mogą być znane szerszemu gronu. Uważam, że o takich też warto wspomnieć. Być może przywołam jakieś miłe wspomnienia z nimi związane lub dołożę swoją cegiełkę do Waszego miło spędzonego wieczoru? ;)

Terminal (2004)


Terminal (2004)

Terminal to film reżyserii Steven'a Spielberga wydany w 2004 roku. Klasyfikowany jest jako komedia z elementami romansu. Opowiada historię Wiktora Naworskiego (Tom Hanks) pochodzącego z fikcyjnego kraju leżącego w Europie Środkowej - Krakozji (wcale nie Polski...). Bohater wylądował na Międzynarodowym Lotnisku im. Johna F. Kennedy'ego w Nowym Jorku. Stało się to dokładnie w chwili, gdy na skutek wojny domowej doszło do politycznego upadku jego państwa. Natychmiastowo rząd USA zerwał stosunki dyplomatyczne z owym krajem i zaprzestał uznawać dokumenty podróżne wystawiane przez rząd Krakozji. Naworski z nieważnym paszportem zostaje pozbawiony prawa opuszczenia strefy przylotów lotniska i wejścia na teren Nowego Jorku. Dzieje się tak m.in. za sprawą urzędnika imigracyjnego-biurokraty, Franka Dixona (Stanley Tucci). Naworski został również pozbawiony prawa powrotu do Krakozji.

Pozbawiony swobody człowiek, pod nadzorem kamer i urzędników, zaczyna na terenie terminalu lotniska przygotowywać sobie podstawy do egzystencji. Wiktor unika codziennie różnych podstępów i zasadzek funkcjonariuszy i władz lotniska. Często niedoceniony w swej przebiegłości, w komiczny sposób wyczekuje nadejścia kolejnej okazji, aby osiągnąć swój cel. Po wielu miesiącach pobytu w zamkniętej strefie lotniska, imigrant zakochuje się w stewardessie Amelii Warren (Catherine Zeta-Jones). Do grupy ludzi dobrej woli, wspierających Wiktora, należą głównie zagraniczni pracownicy lotniska - Hindus Gupta Rajan (Kumar Pallana) i Latynos Enrique Cruz (Diego Luna).

Dlaczego Wiktor przybył do USA? Co znajduje się w pudełku, które zawsze nosi przy sobie?

Zaciekawiła mnie również interpretacja owej produkcji, którą znalazłam na Wikipedii.

Pod lekką warstwą komedii ukazano krytykę biurokracji, która jednostkę łatwo może zamienić w ofiarę systemu. Lotnisko jawi się jak miniatura USA przez ukazanie mieszaniny barów szybkiej obsługi i sklepów wolnocłowych zaludnionych społecznością o całym przekroju socjalnym. Film odnosi się w swej treści do autentycznych przeżyć Irańczyka, Merhana Karimi Nasseriego, który od 26 sierpnia 1988 przebywa na terenie portu lotniczego im. Charles’a de Gaulle’a w Paryżu. Posługuje się pseudonimem Sir, Alfred (samemu pisząc przecinek między oboma członami pseudonimu). Losy tego emigranta sfilmowano we francuskiej komedii Upadli z nieba oraz w angielskiej fabularyzowanej wersji filmu dokumentalnego Here to Where (2001). Spielberg przeniósł akcję filmu do USA, gdzie po zamachu z 11 września 2001 r. wzrosła nieufność wobec nowych imigrantów. Jednak w filmie nie przydzielono Arabom znaczących ról. - Wikipedia

W każdym przypadku - niezależnie czy szukamy łatwej rozrywki, czy  zamierzamy w filmie szukać przysłowiowego drugiego dnia, serdecznie polecam. Subiektywnie mogę stwierdzić, że produkcja ta jest mocno niedoceniana, a gra aktorska Toma Hanksa w Terminalu mogłaby konkurować z takimi klasykami jak Forrest Gump (1994) czy Cast Away - poza światem (2000).

Piraci z Karaibów (2003, 06, 07, 11, 17)


Piraci z Karaibów

Umówmy się, tej serii filmów raczej nikomu nie trzeba przedstawiać. Przygody charyzmatycznego Jacka Sparrow (Johny Deep) umieszczone w XVIII-wiecznych realiach. Ale teraz zarzucę ciekawostkę, mającą na celu zachęcenie do dalszego czytania: seria powstała w oparciu o przedstawienia, wystawiane w Disneylandzie. Wiedzieliście? Ja też nie.

W moim odczuciu, filmy te są naprawdę interesujące i zawierają w sobie wiele poukrywanych smaczków z dedykacją dla miłośników historii nowożytnej i żeglarskich legend. Wiele z nas widziało ją za dzieciaka, a więc warto spojrzeć na nią na świeżo. Ponadto jest to jest to jedna z tych nielicznych serii filmowych, w której każdą kolejną część ogląda się naprawdę dobrze i nie ma się odczucia, że jest ona zrodzona jedynie z finansowego sukcesu poprzednika. Jedynym na co mogłabym trochę pomarudzić jest polski dubbing najnowszej, piątej części Zemsta Salazara. Poprzednie cztery miały jedynie lektora i być może jest to kwestia przyzwyczajenia, a być może fatalnego dopasowania głosów - ogląda się to opornie.

Atlantyda: Zaginiony Ląd (2001)


Atlantyda: Zaginiony Ląd (2001)

Atlantyda: Zaginiony Ląd to amerykański film animowany wyprodukowany w 2001 roku przez Walt Disney Feature Animation. Opowiada on historię Milo Thatha - kartografa i lingwisty, którego, za sprawą dziadka, celem jest odnalezienie Atlantydy, o której istnieniu jest przekonany. Jego marzenie ma szansę się spełnić, kiedy za sprawą ekscentrycznego milionera - Prestona Whitemore’a i jego funduszy, wyrusza na ekspedycję w poszukiwaniu mitycznej Atlantydy. Przydatny okazuje się również tajemniczy Dziennik Pasterza odnaleziony przed laty przez dziadka bohatera.

Atlantyda: Zaginiony Ląd (2001)Atlantyda: Zaginiony Ląd (2001)

Grafiki promujące

Osobiście uważam, że Atlantyda jest produkcją wartą uwagi. Jest to jeden z moich ulubionych filmów animowanych Disneya w ogóle i ulubiony w - że tak to ujmę - księżniczkowej tematyce. Postacie - mimo, że proste - są naprawdę dobrze napisane, a Kida jest jedną z najciekawszych księżniczek starego Disneya. Jedynym co przychodzi mi na myśl przeciwko tej produkcji, to bardzo szybki postęp historii i prawie całkowity brak wątków pobocznych, jednak należy również pamiętać, że docelowymi odbiorcami produkcji miały być dzieci, a więc należy wybaczyć te uproszczenia.

Sama po raz pierwszy Atlantydę widziałam po raz pierwszy jedynie dwa lata temu. Nie udało się jej przebić do mainstreamu, a Kida nigdy nie stanęła obok Belli czy Kopciuszka, a szkoda, bo jest to postać warta uwagi, która mogłaby zainteresować niejedną małą dziewczynkę.

W 2003 roku ukazała się druga część - Atlantyda: Powrót Milo, jednak jeszcze nie miałam okazji się z nią zapoznać.

Atlantyda: Zaginiony Ląd (2001)

Tymczasem pozdrawiam serdecznie, życzę Wam miłego wieczoru. Koniecznie napiszcie czy widzieliście lub zamierzacie zobaczyć któryś z przedstawionych filmów. Jeśli tak, to który przyciągnął Waszą uwagę?

Jula

Wszystkie użyte w tym poście zdjęcia są grafikami promującymi bądź kadrami opisywanych filmów. Nie są one moją własnością. Zostały wykorzystane na mocy prawa cytatu.

Wiosenne kadry

Wiosenne kadry


Dzień dobry, 
witam serdecznie. 

Jakiś czas temu, robiąc małe porządki na dysku i przenosząc dane z telefonu, wpadłam na pomysł napisania takiej fotograficznej notki poświęconej zdjęciom, które zrobiłam w ostatnim czasie, a z których jestem (w miarę) zadowolona. Chciałabym również zaznaczyć, że jestem totalną amatorką i o teorii wiem naprawdę niewiele, głównie to, co było mi potrzebne do rysunku i malunku, a więc podstawowe zasady kompozycji.



Dwa niezwykle ciekawe rosnące w mojej okolicy drzewa. Szczerze powiedziawszy, nie mam pojęcia jakim gatunkiem jest pierwsze. Być może ten nietypowy układ gałęzi spowodowany jest jakąś chorobą... Zdjęcie było robione w marcu/kwietniu, a więc jeszcze nie było liści. Koniecznie muszę tam wrócić i dowiedzieć się nieco więcej o tej roślinie. Natomiast na drugim zdjęciu jest przechylona brzoza stanowiąca niejako łuk nad wejściem z polany do lasu.





Wiosenne kwiaty (również sfotografowane na przełomie marca i kwietnia).


Jedna z pierwszych poziomek, która dała owoce poza cieplarnią, w tym roku.



Czereśnie z naszego najmłodszego drzewka. Dotychczas nie dawało owoców, najwyżej kilka sztuk. Rozważaliśmy nawet wycięcie go, aby wsadzić na jego miejsce nowe, na szczęście nie zrobiliśmy tego. Owoce są słodsze i bardziej mięsiste niż na pozostałych drzewach. Opłacało się czekać!


A to zdjęcie niezwykle przypomina mi stocka, którego użyłam jako tło nagłówka strony na informatykę. Podoba mi się jego klimat i prostota. Jako jedyne z przedstawionych nie było w żaden sposób "ulepszane" komputerowo.


I na koniec niezwykle upierdliwa pszczółka, która nie chciała dać się sfotografować.

Życzę miłego dnia,
Jula
Majowe sumy pospolite

Majowe sumy pospolite

Ulubieńcy miesiąca maj 2020

Dzień dobry,
witam serdecznie. 

Kolejny miesiąc dobiegł końca i zgodnie z tym, co wyznaczyłam sobie na początku, przyszedł czas na podsumowanie. Co miesiąc maj jest dla mnie niezwykle szybkim i pracowitym miesiącem, a to głównie za sprawą zbliżającego się zakończenia roku szkolnego. Na to, co jeszcze weszło w skład dzisiejszych sumów wpływ ma również ciągle trwająca kwarantanna dla szkół. Zapraszam.

Blog


W związku z małą dyskusją, która wywiązała się na niektórych blogach (w tym i na moim), w zeszłym miesiącu, warto wspomnieć, że klasyczna tj. stara wersja Bloggera zostanie całkowicie wycofana końcem lipca 2020. Oznacza to, że wszyscy będziemy musieli przyzwyczaić się do nowego panelu sterowania. Osobiście uważam, że jest on zdecydowanie bardziej mobilny i intuicyjny dla nowych użytkowników, zwłaszcza podoba mi się zakładka "Statystyki" - jest bardziej czytelna. Plusy również widzę w edycji HTML. Problem natomiast zauważyłam w samym edytorze tekstu, a mianowicie w dodawaniu oraz umiejscawianiu zdjęć, które bywa naprawdę czasochłonne i oporne. Mam nadzieję, ze zostanie to skorygowane.

W maju na Surykaturach było raczej cicho. Niby cztery posty nie są fatalnym wynikiem, a jednak zasięgi bardzo spadły i jedynym, co utrzymało je na poziomie zbliżonym do poprzednich miesięcy był post o Vsevolodzie B. Ivanovie, jednak chciałabym bloga rozwijać, a nie trzymać w miejscu. Obiecuję, że w czerwcu się poprawię. ;D
We wspomnianym poście wspomniałam również, że napiszę nieco więcej o Hiperborei, jednak temat ten okazał się być nieco bardziej obszerny niż myślałam, a powielanie tego, co zostało już powiedziane na innych stronach nie ma zbytnio sensu. Notka się pojawi, jak będę merytorycznie przygotowana, jednak trudno jest mi dokładniej określić kiedy to nastąpi.

Muzyka


Tak, to bezsprzecznie jest moja ulubiona "kategoria", a w muzyce w tym miesiącu sporo się zadziało. 
Na początku, raper Tekashi 6ix9ine 8 maja poinformował na instagramowym live, że opuścił areszt. Transmisja ta była oglądana przez 2 mln użytkowników, tym samym ustanawiając nowy rekord. Tego samego dnia opublikowany został teledysk do utworu Gobba, który, pobijając Killshot Eminema, w 24 godziny miał ponad 43 mln wejść.

Przenosząc się do Polski, maj należał do #Hot16Challenge i #Brzydka16Challenge, czyli "wyzwania" rapera Solara i jego odmiany zapoczątkowanej przez Krzysztofa Gonciarza. Celem było uzbieranie jak największej ilości środków dla szpitali na walkę z koronawirusem. Bezsprzecznie można powiedzieć, że się udało. Uzbierano 3 534 554,07 z planowanego 1 000 000 zł (stan na 5.06.2020). W wyzwaniu wziął udział nawet prezydent Andrzej Duda. Czy słusznym posunięciem było angażowanie się w zbiórkę na niedofinansowane przez państwo szpitale z miejsca osoby, która ma realną władzę w państwie?


Kazik Twój ból jest lepszy niż mójKolejnym tematem, o którym warto wspomnieć jest piosenka Kazika "Twój ból jest lepszy niż mój". W tekście utworu autor krytykuje polityka Jarosława Kaczyńskiego za wizytę na zamkniętym z powodu pandemii COVID-19 Cmentarzu Powązkowskim w Warszawie w 10. rocznicę katastrofy smoleńskiej w sytuacji, gdy w tym czasie inne osoby nie miały możliwości odwiedzić grobów swoich bliskich. 15 maja 2020 piosenka znalazła się na pierwszym miejscu notowania listy przebojów Programu Trzeciego, które zostało następnie unieważnione przez dyrekcję. 16 maja 2020 wyniki notowania zniknęły z internetowej strony stacji. Tomasz Kowalczewski, dyrektor i redaktor naczelny stacji, w oświadczeniu stwierdził, jakoby złamano regulamin listy, wprowadzając utwór spoza zestawu do głosowania oraz dokonano manipulacji przy liczeniu oddanych głosów. Wskutek tego zdarzenia prowadzący od 35 lat listę Marek Niedźwiecki podał do publicznej wiadomości informację o swoim odejściu z Polskiego Radia. Kowalczewski zawiesił następnie dziennikarza Bartosza Gila, odpowiedzialnego za liczenie głosów słuchaczy, gdy ten nie zgodził się na podpisanie oświadczenia, że ostatnie notowanie Listy Przebojów Radiowej Trójki zostało zmanipulowane. 
W skutek tego wydarzenia wielu innych twórców zastrzegło prawo do publikowaniu ich utworów w radiowej trójce.

Jeżeli chodzi o premiery ciekawiących mnie albumów z pewnością były to Curse of the Crystal Coconut Alestorm, o których wypowiedziałam się tutajChromatica Lady Gagi oraz Cosmic World Mother autorstwa ...and Oceans. Początkowo w temacie tego ostatniego również planowałam napisać osobny post, jednak po researchu, jaki zrobiłam, doszłam do wniosku, że tak - potrzebujemy w polskim Internecie więcej informacji o tym albumie i nie - nie jestem osobą kompetentną do napisania czegokolwiek bardziej odkrywczego, nie posiadam wystarczającej wiedzy o tym gatunku. Pozwólcie jednak, że pokrótce przedstawię owy zespół.

Cosmic World Mother ...and Oceans
...and Oceans (tudzież ...And Oceans) jest to fiński zespół wykonujący Symphonic Black Metal z elementami Industrial/Electronic Metalu (od albumy A.M.G.O.D.), powstały w 1995 roku. W 2005 roku zespół zmienił swoją nazwę na Havoc Unit, pod którą działał do roku 2013, by w 2017 wrócić do poprzedniego (lepszego) ...and Oceans.

Członkowie zespołu:

  • Mathias Lillmåns - wokal (od 2019) (bardziej znany jako wokalista Finntroll)
  • Teemu Saari - gitara (1995-2001, od 2017)
  • Timo Kontio - gitara (1995-2005, od 2017)
  • Petri Seikkula - gitara (2001-2005), bas (od 2019)
  • Kauko Kuusisalo - perkusja (od 2018)
  • Antti Simonen - klawisze (od 2018)

Co jest tak ciekawego w tym albumie? Bezsprzecznie jest to dobre pytanie. Przede wszystkim powinno się powiedzieć, że utwory, ale warto również zwrócić uwagę na to, że jest to pierwszy projekt zespołu przeszło od 17 lat. Za wydanie odpowiedzialna wytwórnia Season of Mist. Przepiękną okładkę stworzył Adrien Bousson. Personalnie uważam album za... ciekawy, chociaż żeby finalnie powiedzieć czy mi się podoba czy też nie, potrzebuję trochę więcej czasu.

Tracklista:
  1. The Dissolution of Mind and Matter 04:08
  2. Vigilance and Atrophy
  3. Five of Swords
  4. As the After Becomes the Before
  5. Cosmic World Mother
  6. Helminthiasis
  7. Oscillator Epitaph
  8. In Abhorrence Upon Meadows
  9. Apokatastasis
  10. One of Light, One of Soil
  11. The Flickering Lights

Zachęcam do przesłuchania: YouTube | Spotify

Życzę miłego dnia,
Jula

P.S. Dodałam Surykatury na Bloglovin', więc jeśli komuś bardziej odpowiada taka forma Listy Czytelniczej, może zaobserwować bloga tutaj.

Alestorm: Curse of the Crystal Coconut - prawie recenzja

Alestorm: Curse of the Crystal Coconut - prawie recenzja

Alestorm Curse of the Crystal Coconut

Dzień dobry,
witam serdecznie.

Od ostatniego posta minęło dosyć sporo czasu, a ruch na blogu padł na łeb, na szyję, ale o tym napiszę nieco więcej w najbliższych Sumach. Dzisiaj o czymś innym - ciekawszym.

29 maja 2020 r. nakładem Napalm Records ukazał się najnowszy album zespołu Alestorm - "Curse of the Crystal Coconut". Z uwagi na profil bloga oraz to, że muzykę Alestorm szanuję jak Hołownia Konstytucję, czuję potrzebę wypowiedzenia się na temat tej płyty, a przy okazji napiszę co nieco o całej twórczości zespołu.

Alestorm


- szkocki zespół folk/power metalowy utworzony w 2004 roku, którego tematyka i motywy oscylują wokół piractwa, z racji czego nierzadko nazywany jest pirate metalowym. Poniekąd dzięki tej nietypowej stylistyce osiągnął sporą popularność na całym świecie, a w szczególności w Europie oraz Ameryce Północnej. Kolejną charakterystyczną dla zespołu cechą jest ogromny dystans do swojej twórczości, co można zaobserwować w wywiadach z jego członkami, teledyskach oraz w wielu tekstach. Twórcy na jednym albumie potrafią umieścić epicki utwór opisujący bitwę o Kartaginę, piosenkę o satyrycznym zabarwieniu o piciu, a pomiędzy to wcisnąć teledysk parodiujący Lady Gagę... i ciągle jest to dobre.

Obecny skład zespołu:
  • Máté Bodor – gitara (od 2015)
  • Christopher Bowes – wokal prowadzący, instrumenty klawiszowe (od 2007)
  • Gareth Murdock – gitara basowa, wokal wspierający (od 2009)
  • Peter Alcorn – perkusja (od 2010)
  • Elliot Vernon – instrumenty klawiszowe, wokal wspierający (od 2011)

Dodatkowo dzięki ostatniemu albumowi "No Grave but the Sea" z 2017 - który swoją drogą uważam za jeden z lepszych ostatnich lat - poprzeczka została ustawiona naprawdę wysoko. Nie ukrywam, że od "CotCC" oczekiwałam czegoś równie ambitnego.  

Alestorm Curse of the Crystal Coconut Alestorm Curse of the Crystal Coconut

Niestety, ale już single promujące album: "Treasure Chest Party Quest", "Tortuga" oraz "Fannybaws", że tak powiem - dupy nie urwały. Z pewnością są świeże, chwytliwe i mają w sobie ten alestormowy charakter, jednak brakuje im tego czegoś, co czyniło utwory zespołu naprawdę dobrymi.

W oczekiwaniu na premierę "CotCC" podjęłam się przesłuchania wszystkich albumów Alestorm ciągiem, by podejść do tematu nowej płyty jako tako na świeżo. Śledząc kolejne utwory, które budowały karierę zespołu, muszę powiedzieć, że dotychczas każda kolejna płyta była od poprzedniej lepsza i bardziej alestormowa tzn. miała swój niepowtarzalny charakter, który nie wynikał bezpośrednio z gatunku, w jakim twórcy się poruszają, ale z tego, że skomponowana i wykonana była właśnie przez tych konkretnych ludzi.

Curse of the Crystal Coconut


Alestorm Curse of the Crystal Coconut

Klikając na tytuł utworu, zostaniesz do niego przeniesiony w aplikacji YouTube.

Druga płyta dostępna w limitowanym nakładzie zawiera "16th Century Version" utworów z pierwszego krążka.

Na płycie oprócz standardowych członków zespołu możemy usłyszeć Ally'ego Storch z Subway to Sally, który jest  odpowiedzialny za skrzypce na całym albumie, Yarrface z Rumahoy oraz Vreth'a z Finntroll.

Do utworów z tego albumu zostały nagrane aż 4 (słownie: cztery) teledyski i są to "Treasure Chest Party Quest", "Tortuga", "Fannybaws" oraz "Pirate Metal Drinking Crew". Trzy pierwsze nagrane są profesjonalnie, natomiast ostatni, że tak to ujmę, po domowemu, jednak muszę powiedzieć, że to właśnie ten uważam za najbardziej udany - jego styl przywołuje na myśl satyryczne "Fucked with an Anchor". Ma on w sobie zgromadzony cały ten niepowtarzalny humor, za który Alestorm jest cenione.

Na szczęście, po parokrotnym przesłuchaniu albumu, mogę z czystym sumieniem stwierdzić, że moje przeczucia powstałe po dwóch pierwszych singlach, były błędne, a cała płyta, mimo, że subiektywnie mogę stwierdzić, że nie doścignęła "No Grave but the Sea", jest naprawdę dobra, a wiele utworów na długo zagości na moich playlistach. Mają one niesamowity klimat, który wywołuje uśmiech na ustach, a nawet zachęca do posprzątania mieszkania. Album, mimo swojego cięższego, metalowego brzmienia, jest niezwykle lekki i przywołujący pozytywne uczucia.

SŁUCHAJ W SPOTIFY | SŁUCHAJ W YOUTUBE

Wszelkie brakujące linki i videa zostaną dodane, kiedy ukażą się oficjalne playlisty, a Blogger zacznie ze mną współpracować.

Jula

Copyright © Surykatury , Blogger