Prokrastynacja =/= lenistwo

Prokrastynacja

Dzień dobry, 
witam serdecznie. 

Dzisiaj chciałabym napisać kilka słów o prokrastynacji, czyli zjawisku, które dopada dużą część, jeśli nie większość ludzi, a które - mam wrażenie - nigdy nie było tak nasilone jak teraz, w dobie Internetu, kiedy wiedzę całego gatunku ludzkiego (i śmieszne filmiki) trzymamy w naszej własnej kieszeni.

Prokrastynacja wg. definicji zaczerpniętej z Wikipedii jest to dobrowolne zwlekanie z realizacją zamierzonych działań, pomimo posiadanej świadomości pogorszenia sytuacji wskutek opóźnienia. 
Mechanizm prokrastynacji polega na tym, że dzięki odłożeniu wykonania czynności na później początkowo następuje poprawa samopoczucia spowodowana możliwością zaangażowania się w przyjemniejsze, aktualniejsze, a często również niezwykle czasochłonne zadania. Prokrastynacji sprzyja złudzenie, że kiedy indziej będzie lepszy czas na wykonanie danej, odwlekanej czynności. W rezultacie, myśl o niej powoduje stres, strach oraz nerwowość. 

Z naukowego punktu widzenia, prokrastynacja jest wynikiem rywalizacji między układem limbicznym a korą przedczołową. Układ limbiczny odpowiada za emocje i impulsywność, a kora przedczołowa jest odpowiedzialna za koncentrację, zarządzanie sobą, własną uwagą, celami oraz za postrzeganie czasu. 

Według badania wykonanego w styczniu 2016 metodą telefonicznych badań ankietowych (CATI) na losowo wybranej próbie 500 Polaków - odkładanie czynności na później deklarowało 85% mężczyzn oraz 80% kobiet. W badaniu stwierdzono, że częściej swoje zadania odwlekają osoby młodsze, a rzadziej - starsze. Ankietowani najczęściej deklarowali zwlekanie z wykonywaniem obowiązków domowych. Odwlekanie zadań zawodowych deklarowało 15,2% badanych. Warto jednak zaznaczyć, że są to osoby, które zdają sobie sprawę z problemu, a na pewno nie są to wszystkie, które dotknięte są tym mankamentem.

Jednak badanie to nie dotyczy konkretnie tego, czego chciałabym dotknąć w tym poście. Świetnie podaje przybliżony procent osób, które ociągają się z wykonaniem danych zadań, jednak nie definiuje ani powodów, ani - co moim zdaniem najważniejsze - ich odczuć wobec tego zjawiska, a przecież te mogą być skrajnie wręcz różne. Przede wszystkim prokrastynacja to nie lenistwo. Gdy leniuchujemy, nie mamy z tego powodu wyrzutów sumienia i jest to raczej dla leniuchującego pozytywny stan.

Bądź co bądź, uważam Internet za wartościowy, w swoich założeniach praktycznie idealny i w pewien sposób piękny wynalazek, teraz coraz częściej określany mianem miejsca. Mimo moich wielu utopijnych rozmyślań, cieszę się, że żyję w czasie oraz w lokalizacji, w których mogę korzystać z dobrodziejstw sieci. Jedną z najważniejszych jej cech dla mnie na ten moment jest możliwość usłyszenia myśli i rozważań innych ludzi, których najprawdopodobniej nigdy nie miałabym okazji poznać. 
Najbardziej cenię sobie możliwość czytania, słuchania czy oglądania perspektywy osób, które pomimo wielu naciskach społeczeństwa na bycie idealnym i nieomylnym, potrafią pokazać siebie takimi jacy są, razem ze swoimi wszelkimi niedoskonałościami. Mówiąc o swoich problemach dnia codziennego (jak właśnie prokrastynacja), poniekąd wirtualnie klepią Cię po plecach i mówią "słuchaj stary, też tak mam". Myślę, że w dzisiejszym Internecie coś takiego jest cholernie potrzebne i cholernie niedocenione. Takie osoby mogłabym przyrównać do pereł w morzu coachingowych rad jak coś spieniężyć, jak dużo zarobić, jak być produktywnym... I ja nie mówię, że ta druga strona jest niepotrzebna w ogóle, ale proporcja tych typów treści jest co najmniej zachwiana.

Mityczna produktywność. Czymże ona jest? W jakim miejscu się znajduje? Co jest jej wyznacznikiem? Czy jest ona celem czy jedynie środkiem? 
Te i mnóstwo innych, podobnych pytań wiele z nas postawiło przed sobą nie jeden raz. Bo przecież jak być wystarczająco zadowolonym z siebie na tej płaszczyźnie, jeśli inni robią więcej? Osiągają większe sukcesy? Wydają się być niedoścignieni w tym co robią? Wracając do tematu, który nieco ugryzłam w ostatnim akapicie, w ostatnim czasie bardzo popularne stały się profile/kanały/blogi coachingowe, które udzielają rad dot. zarabiania pieniędzy (i sami autorzy nieźle na tym zarabiają). Jednym z wielu problemów tego typu kontentu jest to, że zamiast motywować - wpędzają w jeszcze głębsze poczucie winy. Chcąc nie chcąc, kiedy przeczytamy, że [tu wstaw imię dowolnego "człowieka sukcesu"] wstaje o godzinie [tu wstaw godzinę prawie że nocną] i pracuje [dużo] godzin i nie ogląda telewizji, nie czyta wiadomości; przejdzie przez naszą głowę myśl, że być może nie robimy wystarczająco, by spełnić swoje cele. Regularne przeglądanie takich profili tworzy w nas pewnego rodzaju presję i potęguje frustrację. Takie małe PS ode mnie - "człowiek sukcesu" nie potrzebuje taniego coachingu (chociaż być może jest to temat na osobny wpis).

Wracając do definicji, która znalazła się na początku posta, gdzie prokrastynacja została nazwana dobrowolną. Poniekąd trudno jest to kwestionować, przecież nikt nie zmusza nas do siedzenia i oglądania kolejnego, nic nie wnoszącego do naszego życia paradokumentu. Z drugiej jednak strony zjawisko zwlekania można porównać do wiru, z którego po wpadnięciu jest się naprawdę trudno wydostać, a co gorsza - nie walcząc z nim, wpadamy coraz głębiej i głębiej. Dochodzi do momentu, kiedy nie jesteśmy w stanie cieszyć się pozornie przyjemnym, lekkim odpoczynkiem, ponieważ męczą nas wyrzuty związane z bezczynnością. Jest to dziwne do opisania uczucie, w którym chce i nie chce się czegoś robić na raz.

I teraz, na koniec, mogłabym umieścić tutaj rady, jak można sobie z prokrastynacją radzić, ale w zasadzie to po co mam to robić, kiedy w Internecie jest milion takich artykułów, a ja sama nie jestem w miejscu odpowiednim, by tego typu tezy wygłaszać? Wydaje mi się, że chciałabym zostawić ten post bez żadnej konkretnej puenty. Temat nie został wyczerpany.

Pozdrawiam i życzę spokojnego weekendu,
Jula

2 komentarze:

  1. Bardzo ciekawie to opisałaś, fajnie, że też poruszyłaś temat biologiczny, bo uwielbiam nauki ścisłe ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Muszę powiedzieć że to bardzo ciekawy temat, i zauważyłam że to u mnie bardzo często powtarzający się temat. Widocznie po prostu nie wiedziałam jak nazwać to zjawisko. Ale teraz już tak :)
    by-tala.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Copyright © Surykatury , Blogger